Nowa szanghajska Strefa Wolnego Handlu – analiza

Postrzeganie Chin jako niedostępnego Kraju Środka, z góry patrzącego na sąsiadów, jest mimo wszystko dość powierzchowne. Na przestrzeni swej długiej historii Chiny podejmowały liczne próby rozwinięcia handlu międzynarodowego. Jedną z najczęściej stosowanych metod było otwieranie określonego obszaru dla zagranicznych przedsiębiorstw. Trzydzieści lat temu powstały pierwsze Specjalne Strefy Ekonomiczne. Teraz nadszedł czas na Strefy Wolnego Handlu.

strefy wolnego handlu

Strefy wolnego handlu

Chiny po raz kolejny skupiły na sobie uwagę świata biznesowego, ogłaszając otwarcie strefy wolnego handlu w Szanghaju. Nastąpi ono 29 września. Obszar obejmie 28 kilometrów kwadratowych handlowej dzielnicy Pudong. Strefa obejmie istniejące dotychczas obszary wolnego handlu: Waigaoqiao (strefa wolnego handlu i wolny park logistyczny), Yangshan (wolny port) i lotnisko Pudong. Łączny obszar tych mniejszych stref był uprzednio trzykrotnie mniejszy.

strefa wolnego handlu

Jedną z najważniejszych osób, która stała za projektem, był chiński premier Li Keqiang. Osobiście propagował ideę strefy przed Radą Państwa. Zdołał także przekonać przeciwnych inicjatywie przedstawicieli Chińskiej Komisji Nadzoru Bankowego, która bardzo sceptycznie podchodziła do dopuszczenia zachodnich banków na chiński rynek. Li Keqiang sam jest ekonomistą z wykształcenia, znanym z otwartości i elastyczności – przynajmniej jeśli chodzi o biznes. Reakcje medialne na jego flagowy projekt były dość zróżnicowane. Głównie pozytywne, ale dalekie od entuzjazmu. Powinniśmy zatem bliżej się przyjrzeć zasadom, wedle których funkcjonować ma szanghajska strefa wolnego handlu – z zastrzeżeniem, że do końca ich nie znamy i mogą jeszcze ulec zmianie.

Pokonując przeszkody

Chiny to wielki rynek, więc inwestująca tu zagraniczna firma musi się dostosować do miejscowych warunków i lokalnej specyfiki. Zagraniczni inwestorzy zmagają się z arbitralnym prawem, wysokimi wymaganiami dotyczącymi kapitału zakładowego, ryzykiem walutowym i całym szeregiem ograniczeń (w niektórych branżach wymaga się, by zagraniczny inwestor znalazł sobie chińskiego współpracownika i otworzył spółkę joint-venture, inne są całkowicie zamknięte dla podmiotów z zagranicy). Chińskie instytucje, takie jak banki, także mają pewne ograniczenia w działalności. Otwiera to pole do działalności rozmaitym półlegalnym lichwiarzom i znacząco zaniża poziom bezpieczeństwa biznesowego.

Co więcej, chińskie urzędy przyjmują w swej działalności zasadę „co nie jest dozwolone, to jest zabronione”. Jest ona głęboko zakorzeniona w mentalności urzędników, nieskorych do podejmowania zdecydowanych działań z obawy przed konsekwencjami ze strony przełożonych. Dynamiczny rozwój Szanghaju był w dużej mierze spowalniany przez wszystkie te czynniki. Był także spowalniany przez konkurencję ze strony Hongkongu, wybieranego przez setki zagranicznych firm na siedzibę oddziałów na Azję. Hongkong nie zostanie jednak przez Szanghaj prześcignięty. Jakkolwiek panicznie nie brzmiałyby wypowiedzi tamtejszych komentatorów medialnych – nadal pozostanie międzynarodowych centrum finansowym o pierwszorzędnym znaczeniu. Zdaniem wielu ekspertów, powstanie strefy wolnego handlu w Szanghaju będzie miało przede wszystkim efekt lokalny.

Jazda próbna

Kolejnym ważnym aspektem, który należy rozważyć w kontekście szanghajskiej strefy wolnego handlu, jest praktyka przyjęta przez chiński rząd w przygotowywaniu i wprowadzaniu reform. Wyżsi urzędnicy przyznają, że szczegółowe wytyczne dotyczące reform w strefie wolnego handlu nie zostaną ujawnione wraz z jej otwrciem, a raczej będą stopniowo wprowadzane przed końcem roku i na początku nowego roku. Rośnie zatem prawdopodobieństwo zmian wprowadzanych na ostatnią chwilę, czyli prawdziwego przekleństwa wszystkich, prowadzących jakąkolwiek działalność w Chinach. Z drugiej jednak strony doświadczenie uczy nas, że chińskie reformy zwykle były realizowane w ten sposób. By sprawdzić, jak dane rozwiązania działają w praktyce, rząd zwykle wyznaczał jakiś niewielki obszar i po kolei wprowadzał je w życie. Tak powstały Specjalne Strefy Ekonomiczne, w taki sposób eksperymentowano z polityką wizową (wydłużone prawo pobytu dla pasażerów tranzytowych).

Wysoce prawdopodobne jest, że i w Szanghaju rząd przeprowadzi taką „jazdę próbną”, by sprawdzić, jak strefa wolnego handlu wpływa na lokalną gospodarkę i czy całe rozwiązanie jest wystarczająco zyskowne. Jeżeli strefa odniesie sukces, podobne powstaną w innych miastach, co stanie się kolejnym, ważnym krokiem w rozwoju Chin.

Czego możemy oczekiwać?

Chińskie kręgi rządowe od zawsze bardzo oszczędnie dawkowały informacje, więc nie możemy powiedzieć z całą pewnością, jak strefa będzie wyglądała. Niektóre z głównych rozwiązań zostały już jednak podane do publicznej wiadomości. Prawa ograniczające swobodę działania inwestorów zagranicznych zostaną ograniczone, procedury administracyjne uproszczone. Wbrew wspomnianej powyżej zasadzie „wszystko, co nie jest dozwolone, jest zabronione”, władze strefy jasno określą niepożądane rodzaje działalności, zaś wszystko inne będzie dozwolone.

Szanghajska strefa wolnego handlu umożliwi zagranicznym bankom wejście na chińską ziemię, będą one mogły zaoferować usługi nigdy przedtem nie oferowane. Strefa może stać się centrum usług finansowych, na różne sposoby wspomagającym działalność zagranicznych przedsiębiorstw w Chinach.

Nie ulega natomiast wątpliwości, że powołanie strefy znacząco wzmocni lokalną branżę handlu i usług. Dotychczas każda międzynarodowa marka miała swój sklep w Szanghaju, lecz w większości przypadków mieszkańcy miasta woleli jechać na zakupy do Hongkongu, by uniknąć wysokiego podatku od luksusu. Strefa wolnego handlu stanie się zatem zakupowym rajem, przyciągającym klientów z Chin i zza granicy.

Internet, główne narzędzie globalnej komunikacji, był od początku pod ścisłą kontrolą chińskiego rządu i tak na przykład strony Facebooka i Twittera były niedostępne. Zmieni się to jednak według anonimowych źródeł rządowych, wedle których w  strefie blokada zostanie zdjęta i zagraniczni biznesmeni będą mogli obejść tak zwany „Wielki Firewall”. Nikt nie wie jednak, na jakie swobody w tym zakresie liczyć mogą obywatele chińscy.

Podsumowanie

Jeżeli Chiny to Fabryka Świata, to, niewątpliwie, Szanghaj jest jej wrotami. Tutejszy port rocznie obsługuje 30 mln TEU, co czyni go największym portem kontenerowym świata. Z fabryk Jiangsu i Zhejiangu wypływa do Szanghaju nieprzewany strumień towarów, transportowanych potem w każdy zakątek globu. Władze chińskie z pewnością chciałyby z tego skorzystać i uczynić Szanghaj światowym centrum finansowym, ale zanim to nastąpi, muszą rozwiązać wiele problemów. Zdaniem wielu Chiny, druga gospodarka świata, nadal mają system bankowy rodem z Trzeciego Świata – może i jest to opinia przesadzona, ale na pewno w dużej mierze prawdziwa. Kolejną przeszkodą raczej niemożliwą do przezwyciężenia jest sposób myślenia chińskich urzędników. Trzy tysiące lat cesarstwa i długie dekady komunizmu ukształtowały tę zbiurokratyzowaną i nierzadko skorumpowaną kastę, która będzie teraz musiała radzić sobie z fundamentalnymi dla funkcjonowania strefy wolnego handlu zasadami transparentności i równości wobec prawa.

Źródła:

http://www.businessweek.com/articles/2013-09-20/shanghais-new-ftz-trade-reform-breakthrough-or-hype
http://www.cnbc.com/id/101042591
http://www.chinadaily.com.cn/china/2013-07/04/content_16721336.htm
http://gb.cri.cn/42071/2013/07/16/6851s4183703.htm
http://news.xinhuanet.com/english/indepth/2013-07/20/c_132557369.htm
http://www.china.org.cn/business/2013-09/18/content_30063351.htm: