Baidu – w poszukiwaniu ideału

Typowy internauta ma cały szereg przyzwyczajeń, które wykształcił na przestrzeni lat. Gdy chcemy znaleźć jakieś informacje, niemal odruchowo otwieramy stronę z wyszukiwarką Google’a. Koncern z Mountain View praktycznie zmonopolizował światowy rynek wyszukiwań. Nikt już nie pamięta o Altaviście, a Bing Microsoftu pojawia się najczęściej jako obiekt żartów. Jest jednak jeden kraj, który wyłamuje się z tego obrazu. Chodzi, rzecz jasna, o Chiny i wyszukiwarkę Baidu, posiadającą sześćdziesięcioprocentowy udział w tamtejszym rynku.

Historia Baidu zaczyna się w 2000 roku. Można powiedzieć, że założyciel firmy, Robin Li, przyczynił się w jakiejś mierze do powstania Google’a. To jego patent wykorzystała ta firma, gdy tworzyła indeksujący strony mechanizm PageRank. Widząc sukces firmy Brina i Page’a, Li nie próżnował. Zachęcił inwestorów i założył Baidu. Początkowo co prawda balansował na granicy opłacalności, ale chiński internet rozwijał się tak dynamicznie, że Baidu było skazane na sukces. Kierownictwo nie sprzedało udziałów spółki zagranicznym potęgom. Zamiast tego zadecydowało o debiucie na NASDAQ – w latach 2005 – 2007 wartość jednej akcji podwoiła się.

Baidu

Baidu a Google

Najpotężniejszym rywalem Baidu był oczywiście Google, który wszedł na rynek chiński w 2006 roku. Firma jednak stanęła przed trudnym do rozwiązania konfliktem interesów. Z jednej strony spotykała się z krytyką na Zachodzie za wprowadzenie mechanizmów filtrujących kontrowersyjne treści. Z drugiej zaś chińskie władze nierzadko arbitralnie wyłączały poszczególne usługi, uniemożliwiając chińskiej wersji Google’a stabilne funkcjonowanie. Baidu sukcesywnie kopiował co lepsze pomysły Google. Wprowadził swoje Mapy, swój czytnik wiadomości, swój odpowiednik reklam typu AdSense. W dodatku dużą część ruchu generowała funkcja wyszukiwania mp3 – z komputera w Chinach można za pomocą Baidu odsłuchać, a zazwyczaj także i ściągnąć, piosenki wykonawców chińskich i zagranicznych. Począwszy od 2009 roku, w wyniku ataków hakerów i rosnącej krytyki Google zaczęło przekierowywać połączenia ze swojej domeny google.cn do wersji strony z Hongkongu. Strona Google do dziś działa w Chinach bardzo niestabilnie i nie za bardzo nadaje się do przeszukiwania zasobów chińskiego internetu, nie stanowiąc dla Baidu większej konkurencji.

Obsługa i oferowane serwisy

Filozofia Baidu to pochwała prostoty: “Jeśli to niekonieczne, nie trzeba wprowadzać zmian” [unless necessary, never increase an entity]. Strona jest łatwa w obsłudze i pozbawiona irytujących dodatków, działa dobrze także i na zacofanym technologicznie sprzęcie komputerowym (czy też na bardzo popularnej w Chinach kombinacji Windows XP + Internet Explorer). Niektóre spośród oferowanych przez nią serwisów, takich jak Baidu mp3 czy Baidu Documents, mogą ułatwić naruszanie praw autorskich, jednakże dla zwykłych Chińczyków nie stanowi to większego problemu, zresztą sądowe skargi podmiotów zarządzających prawami autorskim zawsze były oddalane.

Nic więc dziwnego, że dużo mówi się o mniej lub bardziej oficjalnym wsparciu rządu dla firmy Robina Li. Wedle powszechnie znanych założeń strategii Go Global, Chiny chcą najpierw „wyhodować” u siebie potężne koncerny, które potem będą mogły nawiązać konkurencję ze swoimi rywalami na rynkach całego świata. Baidu otwiera już biura w Singapurze, Australii i USA, oferuje także swoją wyszukiwarkę na rynku japońskim. Przykłady Weibo z jednej strony, a Huawei z drugiej pokazują jednakże, że dla chińskiej firmy zajmującej się usługami informatycznymi takie wyjście na świat jest bardzo niełatwe, bo potencjalni klienci z zagranicy będą obawiać się o bezpieczeństwo i prywatność swoich danych.

Baidu – lider na rynku

Niezależnie od globalnej przyszłości Baidu, firma jest na swoim rodzimym rynku niekwestionowanym liderem. Jak jednak przedsiębiorca inwestujący w Chinach może wykorzystywać moc wyszukiwarki Baidu? Jedną z metod wypromowania biznesu online jest wykorzystanie mechanizmów SEO i SEM. Podobnie jak w przypadku Google’a, istnieje możliwość wykupienia pakietu usług SEO dla naszego produktu, co pokażemy na przykładzie telefonów komórkowych Miui (Xiaomi):

Xiamo-Baidu

Jak widać, informacje związane z produktami firmy mogą zostać zaprezentowany w sposób nieagresywny, ale niewątpliwie przyciągający uwagę użytkownika wyszukiwarki. Warto jednak pamiętać, że aby działania marketingowe przyniosły pożądany skutek, należy je w całości prowadzić w Chinach – tj. tam wykupić domenę, tam założyć stronę napisaną koniecznie po chińsku, tam znaleźć agencję SEO/SEM i tak dalej. Chiński internet nadal jest odmiennym światem, który rządzi się swoimi prawami – w czasach globalizacji i standaryzacji warto o tym pamiętać.
Szkolenie: Import z Chin